Translate

piątek, 30 marca 2018

Janczarski & McCraven Quintet - Liberator (2018)

Janczarski & McCraven Quintet 

Borys Janczarski - tenor saxophone
Rasul Siddik - trumpet, flutes, percussion, vocals
Joanna Gajda - piano
Adam Kowalewski - double bass
Stephen McCraven - drums

Liberator


FOR TUNE 0132

By Maciej Nowotny

"Liberator" to druga płyta, po wydanym w 2015 "Travelling East West", nagrana przez kwartet Janczarskiego dla For Tune. Wcześniej nazwisko Janczarskiego kojarzyło mi się raczej z odgrzewaniem starych jazzowych kotletów, jednak kiedy rzuciłem okiem na skład jaki zebrał, zdębiałem! Wyjaśnienie dlaczego znajdziecie w opisie w/w płyty. W konkluzji tego tekstu kończę zdaniem, że mam ochotę dać Janczarskiemu kolejną szansę.

Brzmi trochę protekcjonalnie, ale już wyjaśniam, z jakiego powodu tak stawiam sprawę. Czy wiecie na przykład, że w Polsce działa w tej chwili w przybliżeniu 17 (sic!) wydziałów, na których naucza się jazzu? Problem tylko w tym, że uważam, że jazzu nauczyć się nie da. Można nauczyć grać jazz, ale jazzu już nie, bo jazz zaczyna się wtedy (przynajmniej dla mnie), gdy muzyk zaczyna mówić od siebie i najlepiej na swój własny, niepowtarzalny sposób. Odgrywanie po raz enty Body&Soul na modłę Coltrane'a nie ma dla mnie jazzowego sensu, sorry... oryginał zawsze będzie lepszy!

Każdy zatem muzyk jazzowy staje przed wyzwaniem jak coś powiedzieć od siebie, wyróżnić się, zaproponować coś nowego. Przez taki pryzmat patrzę właśnie na płyty nagrane przez Janczarskiego dla For Tune. Udało mu się wyróżnić przez to, że zaprosił do współpracy bardzo ciekawy zestaw współpracowników. Ponadto udało mu się nieco zaskoczyć przez to, że osadził muzykę na tych płytach w tradycji afroamerykańskiego jazzu (co jak niektórzy słusznie wskażą jest tautologią) o chicagowskiej proweniencji. Bo jest ona ciągle artystycznie aktualizowana i piękne już wydała owoce w tym kraju (szukajcie na przykład krążków Damasiewicza w katalogu tejże For Tune).

Ale z drugiej strony pierwszy album w sensie stricte muzycznym nie zachwycił mnie. Uderzał brak zgrania muzyków, stylistycznie było trochę od sasa do lasa, ciekawe kompozycje szczególnie Gajdy słabo rezonowały z resztą materiału. Saksofon lidera brzmiał momentami sztampowo, chwilami w sposób zabawny przypominając styl Pharoaha Sandersa. W rezultacie pozostałem sceptyczny. 

Co zatem przyniosła druga płyta? Otóż mogę śmiało i z satysfakcją stwierdzić, że przyniosła korektę tych wymienionych, jak i innych niedoskonałości. Zgranie muzyków jest o niebo lepsze. Płyta stylistycznie zyskała na jednorodności, co dodało jej energii i charyzmy w oddziaływaniu. Być może pomogło to, że muzyka jest zapisem koncertu granego na żywo. To bardzo sprzyja szczególnie temu rodzajowi jazzu, nawiązującemu do tradycji AACM. Wreszcie podoba mi się ewolucja Janczarskiego. Przestał "szpanować" grając pod Sandersa, stara się mówić swoim własnym językiem, sprawdza się jako lider. 

Podsumowując, dostaliśmy tym razem kawał porządnej muzy, z czystym sercem do polecenia każdemu. Ilość "perełek" do odkrycia jest niemała: nietuzinkowi goście ze Stanów, mało znana, a warta odkrycia pianistka, doskonały bas i saks Janczarskiego, po którym zaczynam powoli spodziewać się kolejnych dobrych rzeczy.

Janczarski & McCraven Quintet – Travelling East West (2015)

Janczarski & McCraven Quintet

Borys Janczarski - tenor saxophone
Rasul Siddik - trumpet, flutes, percussion
Joanna Gajda - piano
Adam Kowalewski - double bass
Stephen McCraven - drums

Travelling East West


FOR TUNE 0081

By Maciej Nowotny

Wydana już dobrych kilka lat temu, bo w 2015 roku przez renomowaną polską wytwórnię ForTune, płyta "Travelling East West" jest okazją do ćwiczenia moich już trochę zapomnianych (kilka lat przerwy w pisaniu) jazzowych umiejętności. Co bowiem robi miłośnik tej muzyki, gdy do jego łapek trafia nowy krążek? Przede wszystkim analizuje skład...

O Borysie Janczarskim zrobiło się głośno (przynajmniej w Warszawie) akurat wtedy, gdy o mnie zrobiło się cicho. Dlatego może się zdarzyć, że czytający te słowa będzie wiedzieć na temat tego muzyka więcej niż je piszący. Syn wspaniałej aktorki Barbary Wrzesińskiej, ukończył prawo na Sorbonie i dołączył do grona tych jakże licznych w polskim jazzie dyletantów (od laryngologa Komedy począwszy, a na kolejnym prawniku Macieju Fortunie skończywszy), którym ta muzyka tyle zawdzięcza. Najważniejsze, że podobno muzyk ten ma talent, dobre brzmienie i entuzjazm, bez którego, jak pisał Ralph Waldo Emmerson, "nic wielkiego narodzić się nie może"...

Prawdziwe zaskoczenie jednak przychodzi przy nazwiskach trębacza i flecisty Rasula Siddika i perkusisty Stephena McCravena! Możecie zapytać z jakiego powodu? Otóż należą one do muzyków związanych z AACM, czyli Association for the Advancement of Creative Musicians, a ten drugi był przez kilkadziesiąt lat stałym współpracownikiem samego Archie'ego Sheppa. Dla wyjaśnienia: AACM to założona w Chicago przez czarnych muzyków amerykańskich w połowie lat 60-tych i ciągle działająca organizacja odpowiedzialna za stworzenie jednej z najciekawszych estetyk we współczesnym jazzie i w dużej mierze powodująca, że jazz pozostaje aktualny jako fenomen artystyczny. Ma też znaczenie i to niemałe dla polskiej odmiany tej muzyki, by wspomnieć tylko wkład Lestera Bowie w rozkwit legendarnej w latach 90-tych Miłości (w której karierę zaczynał Leszek Możdzer) czy niezwykłe zjawisko, jakim był odbywający się w Poznaniu festiwal Made In Chicago.

Ale to jeszcze nie wszystko, bo zespół muzyków uzupełniają wybitny polski kontrabasista Adam Kowalewski i, last but not least, pianistka Joanna Gajda. Gajdę obserwuję od czasu jej debiutu "Heaven Earth" i bardzo cenię zwłaszcza jej kompozycje, które są także jedną z silniejszych stron tego albumu. 

A jaka jest muzyka na tej płycie? Poniżej próbka, która pozwoli usłyszeć choć parę dźwięków. W telegraficznym skrócie można powiedzieć, że Janczarski gra nieco w stylu Pharoaha Sandersa, muzycy amerykańscy trochę jakby szukali dobrej komunikacji z naszymi, bas Kowalewskiego grzeje wręcz niesamowicie, kompozycje Gajdy się wyróżniają, a całość... więcej pozostawia znaków zapytania niż daje odpowiedzi. Jednak pomimo to jest w tej muzyce coś, co zaciekawia i dobrze wróży na przyszłość. Już pisząc ten tekst dowiedziałem się, że niebawem ma się ukazać w tej wytwórni kolejny drugi album tej formacji. I wiecie co, mam ochotę dać mu szansę.

środa, 28 marca 2018

Apostolis Anthimos - Parallel Worlds (2018)

Apostolis Anthimos

Piotr Matusik - keyboards
Olaf Węgier - saxophone
Robert Szewczuga - bass
Apostolis Anthimos - drums, guitar

Parallel Worlds

METAL MIND 0786



By Adam Baruch

This is the fifth album by Polish (of Greek origins) guitarist / drummer / composer Apostolis Anthimos, mostly familiar as the lead guitarist of the legendary Polish power trio SBB, but also active in other music fields, as this album's title perhaps suggests. On this album Anthimos plays guitar and drums and is accompanied by bassist Robert Szewczuga, keyboardist Piotr Matusik and saxophonist Olaf Węgier. A couple of vocalists appear as guests on one track each. The album presents fourteen original compositions, presumably all by Anthimos, since nothing is explicitly stated on the album's artwork.

The music is quite different from what Anthimos is usually associated with, presenting mostly melodic Jazz, some Fusion and World Music, all very delicate and subdued. The focus of this album is fully directed on Anthimos the composer, especially in view of the fact that his guitar playing here is limited, and he plays drums on all tracks instead. The guitar is prominently featured mostly on the title track and sparingly on a few other tracks, which again points out, that the concept was to show a different facet of Anthimos' Music. His fully blossomed composing skills result in a superb collection of wonderful melodies, all of which are skillfully weaved and harmonically coherent.

The performances are all excellent and with the absence of Anthimos' guitar, the soloing is mostly the responsibility of Matusik and Węgier, both of whom show exceptional skills and taste. Szewczuga lays exquisite layers of bass statements, which round up the sound of the quartet and Anthimos drives the rhythmic pulsations flawlessly.

Overall this is a wonderful melodic, mostly Jazz album, with excellent compositions and outstanding performances, which should keep every Jazz connoisseur extremely happy. People used to Anthimos' Rock and Fusion explorations might be surprised to hear this album but if they have any taste and music understanding they should accept this simply as another facet of their idol's musical personality! Lakis ευχαριστώ for this great music!

poniedziałek, 26 marca 2018

Anna Gadt Quartet feat. Annemie Osborne – Mysterium Lunae (2018)

Anna Gadt Quartet feat. Annemie Osborne

Anna Gadt - voice
Lukasz Ojdana - piano
Maciej Garbowski - double bass
Krzysztof Gradziuk - drums
Annemie Osborne - cello

Mysterium Lunae



HEVHETIA 0170

By Adam Baruch

This is the fifth album by Polish vocalist/composer Anna Gadt and her second cooperation with the fabulous Polish piano trio RGG, which comprises of pianist Lukasz Ojdana, bassist Maciej Garbowski and drummer Krzysztof Gradziuk. Cellist Annemie Osborne from Luxembourg is the guest artist. The album presents seventeen pieces some of which incorporate four poems written by the Polish/Jewish poet Bolesław Leśmian, but most feature only wordless vocalese. Nine of the pieces were composed by Gadt, one each by Ojdana and Garbowski and the remaining six are improvisations. The album was recorded at the excellent Studio Tokarnia and engineered by Jan Smoczyński, with the usual superb sound quality.

From the very onset of the album it is obvious that this is her most ambitious effort so far, mostly improvised and full of complex melodic themes, which last sometimes only for a brief moment before being transformed into another improvised passage. With wordless vocalese dominating the proceedings, this is perhaps the boldest step in Polish vocal Jazz since decades, bridging the void stretching over forty years into the past, when Urszula Dudziak created her revolutionary vocal experiments in the early 1970s.

Gadt is exceedingly fortunate to develop the collaboration with RGG, who are one of the most open minded and technically proficient Polish ensembles able to match her vision, which as a result goes way beyond accompaniment and becomes a fully integrated musical creation. The piano trio also moves consistently over time towards more open formats and Improvised Music, and proves to be a most amicable companion to Gadt, which is fully demonstrated herein.

It is also very satisfying to see Gadt embarking upon the ambitious and highly aesthetic Jazz & Poetry idiom, especially in view of the fact that a century old poems are able to become a part of today's avant garde, alive and kicking, timeless and penetrating. Words and sounds combined are able to build highly complex and intricate intellectual structures, which can be, when properly executed like in this case, more potent than simply the sum of their ingredients.

Overall this is a brilliant piece of contemporary music, fascinating, exciting and challenging, which is a sublime proof of the fact that music knows no limits and there is always a way to step beyond the horizon. My sincere thanks to the musicians involved, not only for the intellectual pleasure their music bestows upon the listener, but primarily for keeping the ray of hope alight in a word full of mediocre darkness. Hats off Milady and Gents!

sobota, 24 marca 2018

Confusion Project - Primal (2018)

Confusion Project

Michał Ciesielski - piano
Piotr Gierszewski - bass
Adam Golicki - drums

Primal

SOLITON 2018




By Jędrzej Janicki

Płyty koncepcyjne dla muzyki jazzowej nie odegrały aż tak znaczącej roli jak chociażby dla rocka progresywnego. Nieliczne próby tego typu są traktowane raczej jako ciekawostki, niż wyznaczniki nowego trendu. Tym większe słowo uznania należą się trio Confusion Project. Ich nowy album to dzieło, w którym warstwa narracyjna odgrywa co najmniej tak samo ważną rolę, jak muzyka. 

"Primal", bo o tak zatytułowanej płycie mowa, to trzeci krążek w dyskografii Confusion Project. Ich muzyka od zawsze nosiła w sobie ilustracyjny rys, który tutaj gra zdecydowanie pierwsze skrzypce. Choć bez użycia słów, panom udaje się opowiedzieć piękną historię o zagubionym człowieku, który poprzez kontemplację natury i pogrążenie w refleksji, odnajduje własne miejsce na ziemi. Owo poszukiwanie siebie jest przerywane wewnętrznymi monologami głównego bohatera. Symbolizują je trzy miniaturki zatytułowane "Monologue", będące w głównej mierze solowymi partiami poszczególnych instrumentalistów (w kolejności - pianisty Michała Ciesielskiego, perkusisty Adama Golickiego i basisty Piotra Gierszewskiego). 

Oprócz niespotykanej struktury i sposobu narracji, "Primal" wypada również znakomicie pod względem muzycznym. Otwierające płytę "The Old Oak" zaskakuje swoją stonowaną atmosferą i nienachalną śpiewnością. W utworze "Into The Forest" zagrywki Ciesielskiego przypominają trochę te tworzone przez Dave’a Brubecka. Najciekawszą i zarazem najbardziej nieoczywistą kompozycją na całej płycie jest jednak utwór "Lost". Cały zespół bardzo sprawnie balansuje między delikatnymi a agresywniejszymi fragmentami. Na szczególną uwagę zasługuje rewelacyjna praca sekcji rytmicznej. Brzmienie gitary basowej nadaje całemu utworowi trochę szorstkości i brudu, a gęsta perkusja tworzy świetne tło dla fortepianowych dźwięków. 

"Primal" to znakomita, głęboko przemyślana płyta. Confusion Project udało się uniknąć częstej pułapki, w którą wpadają albumy koncepcyjne. Muzyka podporządkowana prowadzonej fabule bardzo często wiele traci, staje się schematyczna. Na "Primal" udało się jednak zachować równowagę między konceptem a warstwą muzyczną. To album nie tylko skłaniający do refleksji nad ścieżkami ludzkiego życia, lecz również kawał świetnego jazzu z przemyślanymi kompozycjami wykonanymi przez naprawdę bardzo dobrych instrumentalistów. 

piątek, 23 marca 2018

Rito - Rito (2017)

Rito

Piotr Pawlak – guitar, electronics
Kuba Staruszkiewicz – drums, percussion
Michał Gos – drums, percussion
Jacek Stromski – drums, percussion, tabla, udu

Rito



NASIONO 92/2017

By Piotr Wojdat

Zanim zacznę rozbierać na czynniki pierwsze kolejną płytę na łamach serwisu Polish Jazz, powinienem podkreślić, że za naturalny punkt odniesienia dla zeszłorocznego wydawnictwa zespołu Rito należy uznać album tria Gostrosta sprzed sześciu lat. Stworzyło go trzech perkusistów związanych z alternatywną sceną trójmiejską: Kuba Staruszkiewicz, Michał Gos oraz Jacek Stromski, których nazwiska z pewnością znane są słuchaczom Pink Freud, Mazzoll & Arythmic Perfection, Apteki czy Kur. Muzyka zawarta na "Bum!" w całości opierała się na zestawach perkusyjnych, kalimbie, udu oraz przedmiotach użytku codziennego. Żadne inne instrumenty nie zostały dopuszczone do głosu - co już samo w sobie było oryginalnym pomysłem. Jak się jednak okazało, zawartość płyty nie sprowadziła się tylko i wyłącznie do ciekawego zamysłu twórczego, a imponujące było też wykonanie.

Rito to projekt muzyczny tych samych trzech perkusistów. Dołącza do nich jednak jeszcze Piotr Pawlak, który z gitary elektrycznej potrafi zrobić naprawdę dobry użytek i kiedy trzeba wspomaga się elektroniką. Jego wkład w zawartość albumu jest znaczący. Dzięki tym staraniom nie mamy już tylko do czynienia z muzyką transową, rytmiczną i surową w swojej wymowie. Gitara oraz elektronika poszerzają pole artystycznego rażenia, co skutkuje tym, że słuchacz przenoszony jest w różne wymiary muzycznej psychodelii. Czasami ma ona charakter post-rockowy, kiedy indziej znowu przytłacza intensywnością na miarę dokonań twórców noise’u, by w momentach wyciszenia kierować się w stronę ambientu. Instrumenty perkusyjne wprowadzają z kolei w rytualny trans - i nie tylko dlatego, że nazwa zespołu Rito w języku esperanto oznacza rytuał. Staruszkiewicz, Gos oraz Stromski nie tylko grają na zestawach perkusyjnych, ale posiłkują się też tablą, udu oraz analogowym syntezatorem Tempest.

Muzyka zawarta na "Rito" pochodzi z koncertu, który odbył się w 2015 roku w Teatrze Wybrzeże w Sopocie. Trzeba przyznać, że dzieło imponuje rozmachem artystycznym oraz nieoczywistą wymową i przestrzenią dźwiękowa. Nie bez powodu zostało też wydane akurat przez wytwórnię Nasiono Records, która specjalizuje się w promowaniu muzyki psychodelicznej i eksperymentalnej z Trójmiasta. Jestem przekonany, że “Rito” jest jednym z lepszych przykładów na to, jak sztuka potrafi działać na wyobraźnię i jak silne emocje może wywoływać. I choć z jazzem nie ma nic wspólnego, poza składem personalnym, to zapewne przypadnie też do gustu słuchaczom Innercity Ensemble, Starej Rzeki, Columbus Duo czy Kristen.

środa, 21 marca 2018

Mateusz Gawęda Trio - Falstart - premiera 23.03.2018

Mateusz Gawęda Trio

Mateusz Gawęda - piano
Alan Wykpisz - double bass
Grzegorz Pałka - drums

Falstart






By Tomasz Łuczak

Premiera kolejnej płyty tria znakomitego pianisty 23 marca w Legionowie. Trio Mateusza Gawędy w 2016 roku nagrało debiutancki album "Overnight Tales", który był i jest bardzo entuzjastycznie odbierany przez publiczność i krytyków (m.in. nominacja do nagrody Fryderyki 2017 w kategorii Muzyka Jazzowa – Fonograficzny Debiut Roku). Album został wydany zarówno na płycie CD, jak i na winylu. 

Można założyć, że w formule klasycznego tria fortepianowego powiedziano już właściwie wszystko. Przywoływane od zawsze w tym kontekście kanoniczne formacje Oscara Petersona, Billa Evansa czy Keitha Jarretta, są symbolicznym punktem wyjścia dla większości pianistów. To podstawa, fundament pod budowę autonomicznej wypowiedzi artystycznej. W kształtowaniu własnego stylu w nowych czasach warto poszukać świeżego znaczenia, a tutaj kluczem wydaje się być globalna synteza inspiracji. 

Mateusz Gawęda, hołdując tej zasadzie, zdaje się sukcesywnie zmierzać w stronę pianistyki totalnej, rozwijając tym samym koncepcję progresywnego tria fortepianowego, gdzie swoje miejsce mają uznane składy tak znakomitych pianistów, jak Marilyn Crispell, Vijay Iyer czy Matthew Shipp. Gawęda, idealnie odnajdując się w tej wizji pełnej matematyki, świetnie prowadzi swój zespół – czasem bardzo przestrzennie, precyzyjnie, niejednoznacznie, czasem blisko idiomowi jazzowemu. To cała prawda o muzyce tria - wymagająca, inteligentna, pulsująca wielością znaczeń i rozwiązań, na wskroś emocjonalna, bardzo złożona i intelektualna. Podobno tak właśnie funkcjonują wielkie muzyczne osobowości.


Mateusz Gawęda – pomimo młodego wieku to jeden z najbardziej kreatywnych twórców na polskiej scenie jazzowej. Urodzony w 1990 roku pianista, kompozytor i aranżer, absolwent krakowskiej Akademii Muzycznej w klasie fortepianu dr. Joachima Mencla. Wielokrotnie nagradzany i wyróżniany podczas tak prestiżowych imprez jak: festiwal Jazz Nad Odrą, Krokus Jazz Festiwal czy festiwal Jazz Juniors. Współtworzy zespoły Cracow Jazz Collective, PeGaPoFo, Pezda/Gawęda Duo, DRAG, Silberman Trio/Quintet/Sextet. Na koncie ma kilka znakomitych albumów i współpracę z tak znaczącymi postaciami jazzu jak: Billy Hart, Rusty Jones, Walter Smith III, Ralph Alessi, Kazimierz Jonkisz, Janusz Muniak, Jacek Kochan, Leszek Żądło i wielu innych.

poniedziałek, 19 marca 2018

Daniel Popiałkiewicz – Nada (2017)

Daniel Popiałkiewicz

Daniel Popiałkiewicz - guitar
Paweł Tomaszewski - piano, keyboards
Robert Kubiszyn - bass
Paweł Dobrowolski - drums

Nada

PRIVATE EDITION 2017


By Adam Baruch

This is the third album by Polish Jazz guitarist/composer Daniel Popiałkiewicz, recorded in a quartet setting with a stellar lineup consisting of keyboardist Paweł Tomaszewski, bassist Robert Kubiszyn and drummer Paweł Dobrowolski. The album presents ten original compositions, all by Popiałkiewicz (although not explicitly stated so the album's artwork).

The music is an exquisite, highly melodic Fusion, full of well crafted melodies, quirky rhythms and unpredictable harmonic charges, which keeps the listener on edge during the entire duration of the album, never quite sure of what to expect next. There is a constant feeling of agility and vitality, which drives the music relentlessly straight into the listener's sub-consciousness, before he is able to analyze what exactly is going on. It takes several listening session in order to comprehend this music in a more relaxed ambiance and start detecting the myriad of interplays, ornamentations and fast arpeggios that happen as if on a separate plane. In short this is Fusion with a high level of sophistication, which basically happens very rarely within the idiom.

Not surprisingly the performances are nothing short of stellar. Popiałkiewicz, obviously unfamiliar to Fusion/guitar freaks outside of his country, is such a surprising virtuoso, that most of his fellow Fusion guitar cohorts the world over would be simply left speechless and jaw dropped if they ever listened to this album. He uses a plethora of sounds, techniques, effects and other tricks of the trade, as a result of which he never sounds alike for more than a short while during the entire duration of this album. The only way to understand what I mean is to listen to this music, as words are inadequate to convey it.

But Popiałkiewicz gets a tremendous support from his colleagues. Tomaszewski is one of the most talented Polish keyboardists, whose progress in the last few years is nothing short of stellar. He feels perfectly natural in mainstream Jazz and in the Fusion environments and his contributions on this album are absolutely stunning. Kubiszyn is probably the most sensitive electric bass player on the Polish scene, and no wonder that he is highly sought after session player with the top Polish Jazz musicians. His fretless bass playing on this album is a worthy of the status of the greatest mavericks of the instrument in Fusion history. Dobrowolski is an incredibly sensitive drummer, with impeccable technique and atomic clock precision, and his playing, which is way beyond just keeping time, in an integral part of this album's identity and musical significance.

In short if I had to pick up just one Fusion album released in 2017, this one beats all others easily, leaving only a cloud of dust behind. Fusion and guitar freaks will be fainting to the sound of this album and even a hard-ass critic like yours truly had a hard time to control his emotions. Fusion heaven is here!

sobota, 17 marca 2018

Franciszek Pospieszalski Sextet - 1st Level (2017)

Franciszek Pospieszalski Sextet

Kuba Więcek - alto saxophone
Jędrzej Łagodziński - tenor saxophone
Grzegorz Tarwid - piano
Franciszek Pospieszalski - bass
Szymon Gąsiorek - drums, electronics, vibraphone
Albert Karch - drums
Szczepan Pospieszalski - trumpet


1st Level

FOR TUNE 0123

By Adam Baruch

This is the debut album by young Polish Jazz bassist/composer Franciszek Pospieszalski, recorded in a sextet setting with his fellow Polish students at Copenhagen's Rhythmic Music Conservatory, which is very popular among the young generation of Polish Jazz musicians in the last decade. The other members of the sextet are: saxophonists Kuba Więcek and Jędrzej Łagodziński, pianist Grzegorz Tarwid and drummers Szymon Gąsiorek (who also plays electronic vibraphone) and Albert Karch. Trumpeter Szczepan Pospieszalski plays on one tune. The album presents seven original compositions, all by Pospieszalski, and one arrangement of a Classical piece.

The music, which is absolutely beyond any known systematic classification, moves constantly between modern Jazz, group improvisation, contemporary Classical and a myriad of other not yet invented labels, and is utterly stunning in its inventiveness and complete disregard of stylistic or mental limitations. It is an extension to what The Love And Beauty Seekers trio (Pospieszalski Łagodziński/Gąsiorek) brilliantly started on their debut album a year earlier, with the additional power and possibilities intrinsic to the larger sextet lineup. In short this is perhaps a beginning of a new Jazz genre, which appears here for the first time, and which is new and separate from anything else known in the past.

It is mindboggling to hear what these young people manage to achieve here, which is more revolutionary and prophetic that what most Jazz musicians achieved in their lifetimes. As hard as it is to believe, this music is a quintessential expression of the Jazz exploration and development, which is the genre's most important quality, especially in view of the fact that most other musical forms are simply dying or exist in a state of deep lethargy. Listening to this music reveals perhaps the last threads of hope for human Culture, which is still alive and kicking.

Although the album is extremely short (just over thirty six minutes in duration), it is so extremely condensed and full of intellectual charge, that its unadulterated contents means more that dozens of other albums put together. As a result it stays apart from most other albums released in Poland this year, and is by far the most interesting release so far in 2017. It will perhaps take time for the listeners to fully understand the meaning and significance of this music, but the musical prophecy conveyed herein is bound to create a major impact. My deepest thanks go to these young Lions for keeping my faith in humanity afloat.

czwartek, 15 marca 2018

Buba Badjie Kuyateh & Michał Górczyński - Cut The Air (2017)

Buba Badjie Kuyateh & Michał Górczyński

Buba Badjie Kuyateh - kora
Michał Górczyński - bass clarinet

Cut The Air

MULTIKULTI MPF 004




By Jędrzej Janicki

Płyta "Cut The Air" to wiele więcej niż spotkanie dwóch niezwykle utalentowanych muzyków. To zderzenie kultur, mieszanka dwóch odległych od siebie sposobów rozumienia muzyki. Buba Badjie Kuyateh i Michał Górczyński udowodnili, że świat muzyki nie zna granic, tworząc eleganckie i piękne dzieło, które zachwyca swoją klasą. 

Buba Badjie Kuyateh to wirtuoz kory, tradycyjnego zachodnioafrykańskiego instrumentu, który swoją budową nieco przypomina, bardziej znaną w naszym kręgu kulturowym, harfę. Jest instrumentem o bogatej tradycji, będącym niewątpliwie częścią szeroko rozumianej afrykańskiej kultury. Michał Górczyński z kolei, jako wszechstronny muzyk, którego ulubionym "narzędziem ekspresji" wydaje się być klarnet basowy, prezentuje tutaj zaskakująco szerokie możliwości swojego instrumentu. Wszystkie utwory z płyty skomponowane są tylko na korę i klarnet, stąd subtelnie wyczuwalna swego rodzaju asceza i minimalizm aranżacyjny dodają smaku i wysublimowania całemu projektowi.

"Inside", tak jak wskazuje tytuł, to rzeczywiście wgląd w sposób rozumienia muzyki tego fantastycznego duetu. Badjie Kuyateh daje się tutaj poznać raczej jako akompaniator, to partia grana przez Górczyńskiego nadaje ton całej balladzie. Spokojne, przemyślane dźwięki, które jednak mają w sobie coś bardzo niepokojącego. Podobnie zbudowana jest kompozycja "Above". Ma ona w sobie hipnotyzujące piękno, skłaniające wprost do refleksji, bliskiej zadumie czy modlitwie. Nieco więcej agresywnych brzmień pojawia się w "Under", w którym dudniący ton klarnetu basowego świetnie przeplata się z delikatnymi i wirtuozerskimi popisami kory Kuyateha. Na płycie znajduje się też urocze "Behind", które nieco redukuje napięcie wytworzone przez inne utwory. 

"Cut The Air" to wydawnictwo wymagające skupienia w odbiorze. Tylko w takich warunkach ukazuje swoje całe, często nieoczywiste, piękno. Otwiera granice i przesuwa muzyczne horyzonty. Charakterystyczną rzeczą jest, że z każdą kolejna minutą tej płyty, tracą na znaczeniu pojedyncze fragmenty czy popisy muzyków, stają się oni jednym muzycznym organizmem z dwóch teoretycznie odległych światów. Panowie stworzyli dzieło oparte na przeciwieństwach, pozornie niedopasowanych elementach. Odległe kultury muzyczne, tradycja i nowoczesność, harmonia kompozycyjna i improwizacja to tylko niektóre z tych dychotomii. To naprawdę zachwycająca i niezwykle udana próba.

Zobacz też: