Translate

czwartek, 18 marca 2021

Kuba Płużek - Book Of Resonance (2021)

Kuba Płużek

Kuba Płużek - piano

Book Of Resonance

AUDIO CAVE 2021/002





By Adam Baruch

This is the fifth album as a leader and the second solo piano album by Polish Jazz pianist/composer Kuba Płużek. On this album Płużek uses in addition to the acoustic piano also an electronic device called magnetic resonator piano, developed by Canadian musician/scientist Andrew McPherson. The album presents nine pieces, six of which are original compositions by Płużek, two are by Polish Classical composer Karol Szymanowski and one is an arrangement of a traditional folk song.

Płużek’s extensive recorded legacy in the last decade presents him as a truly chameleonic figure, changing his style and musical approach with every new album and taking part on diverse projects by others. Of course this could be considered as a lack of focus, but in his case it is simply a reflection of his great talent, which is able to encompass many different facets of music.

This album seems to be closer to contemporary Classical Music than all of his earlier work, closely resembling some mannerisms of early 20th Century solo piano works, including those by Szymanowski, which Płużek included here. It is a mixture of Modernism and post-Romanticism, with a dash of contemporary Ambient influences, altogether very effective in creating cinematic vistas and atmospheric aura, all tastefully and intelligently put together.

As much as I love innovation and search of new sounds, most electronic devices with mess with the acoustic piano rarely work for me, often creating a distinct nausea associated with music played out of tune. However, the magnetic resonator piano used here, manages to add some new dimensions to the piano sound without creating any associated "damage". Płużek uses the device sparingly and delicately, which is why the overall effect works well, in contrast to some musicians so overwhelmed with electronics that they lose the touch with reality.

But his best virtues can be heard on the closing track of the album, with his treatment of the beautiful folk song, maintaining its wonderful simplicity and adding his superb ornamentations. Overall this is another splendid addition to Płużek’s already well attested recorded legacy, definitely deserving an honorable position on the Polish Jazz piano scene. It might take a while to get into this music, but eventually it is a wonderfully rewarding listening experience, offering new horizons. Congratulations!

środa, 17 marca 2021

Nowicki/Święs/Frankiewicz - Overtones - premiera nowej płyty w wytwórni Audio Cave

Radek Nowicki - saksofon tenorowy
Andrzej Święs - kontrabas
Sebastian Frankiewicz - perkusja

16 marca miała miejsce premiera nowej płyty tria Nowicki/Święs/Frankiewicz - "Overtones". Radek Nowicki, Andrzej Święs i Sebastian Frankiewicz jako trio debiutowali w 2012 roku albumem "Pathfinder". Najnowsze i jednocześnie drugie w dyskografii dzieło tego składu pojawia się więc blisko dekadę później, co nie oznacza jednak, że w tym czasie muzycy próżnowali. "Nie narzekamy na brak zajęć, a ponieważ bez przerwy bierzemy udział w różnych projektach to naturalnym jest, że realizacja pewnych pomysłów wymaga więcej czasu i przygotowań. Przez cały okres dzielący nas od pierwszej płyty regularnie graliśmy próby, koncerty i dzieliliśmy się nowymi pomysłami, a decyzja o wydaniu nowego albumu pojawiła się, kiedy uznaliśmy, że dysponujemy wystarczającą ilością frapującego nas materiału" - wyjaśniają muzycy.

Tytuł nowego albumu może bezpośrednio kojarzyć się z terminologią muzyczną, przy czym zespół unika jednoznacznej odpowiedzi i pozostawia szerokie pole do interpretacji. "Overtones" to po prostu nazwa kompozycji Andrzeja, w której wykorzystujemy alikwoty, czyli naturalne harmoniczne tony wydobywane na instrumentach smyczkowych przez flażolety, a na dętych za pomocą przedęcia. Technika ta pojawia się na płycie również w innych utworach. Oczywiście znaczenie tego tytułu jest szersze. Chodzi w nim również - a może przede wszystkim - o to, że muzyka jest dla nas czymś więcej niż dźwięki i pauzy, które się na nią składają. Tytuł można rozumieć również jako pewien zbiór wspólnych myśli, który pozwala naszemu zespołowi na intuicyjne porozumiewanie się podczas gry" - tłumaczy skład.

Trio Nowicki/Święs/Frankiewicz powstało z potrzeby eksploracji. Od początku podstawowym założeniem składu było zachowanie autonomiczności każdego z muzyków - funkcja lidera jest przechodnia. Wszystko to naturalnie przekłada się na muzykę znajdującą się na "Overtones". Konfiguracja personalna zespołu opiera się na trzech silnych indywidualnościach, które mają pełną świadomość gry zespołowej - trio doskonale operuje nastrojami, a muzycy, wzorowo posługując się dynamiką, nastawieni są na tworzenie bardzo spójnej tonacji swojej muzyki. "Overtones" przynosi dojrzałą elegancję kompozycji, która równoważona jest żywiołową, pełną swobody grą instrumentalistów. Jest w niej miejsce zarówno na improwizację, jak i stylistyczną wszechstronność. To muzyczne spotkanie na szczycie, gdzie nie ma miejsca na ograniczenia i szablonowe, oczywiste rozwiązania.

wtorek, 16 marca 2021

Nina de Heney & Sławek Janicki - Bass To Bass (2020)

Nina de Heney & Sławek Janicki

Nina de Heney - double bass
Sławek Janicki - double bass

Bass To Bass

MÓZG FOUNDATION/BOCIAN 2020




By Andrzej Nowak

Definitywnie zasłużyliśmy na garść swobodnej improwizacji na instrumenty w pełni akustyczne. Dwa kontrabasy? Dlaczego nie? Nina de Heney i Sławek Janicki spotkali się niemal dokładnie roku temu w Bydgoszczy, w Klubie Mózg. Na płytę "Bass To Bass" trafiły dwie improwizacje - jedna długa, druga krótka, łącznie 34 minuty z sekundami.

Początek nagrania z oklaskami (choć nie wiemy, czy na prawach otwartego koncertu) zastaje muzyków ze smyczkami na gryfach ich kontrabasów. Grzmią na siebie, pomrukują, szukają brudnego baroku, czyniąc prawdziwie niedźwiedzie zaloty miłosne. Drżą, dygoczą, jakby delikatnie skrępowani masą swoich instrumentów. Albo jadą do góry, albo ślizgają się w dół, a tempo narracji rodzi im się pod palcami. Tuż po wejściu w stan pierwszego galopu dystyngowanie zwalniają, po czym sięgają po pierwsze preparacje (lewa flanka) i akcenty perkusyjne (prawa flanka). Po niedługiej chwili dynamika jest im dana na powrót. 

Tuż przed upływem 11 minuty tempo tej post-barokowej przebieżki zdaje się być nad wyraz imponujące. Po kolejnych kilku pętlach wkraczają w fazę szurania i akustycznego skwierczenia, dobrze się przy tym imitując. Gdy znów smyki idą w tango, nastrój robi się prawdziwie łobuzerski, a błoto emocji spływa z gryfów niezwykle efektownie. Po 19 minucie artyści szukają już zdecydowanie ciszy i post-akustycznego ambientu. Garść preparacji, kilka uderzeń po strunach. Ostatnia prosta tego seta kreowana jest przez delikatny rytm, jaki podaje prawy kontrabas. Udane slow motion z nerwem i intrygą.

Drugi, krótki set (a może dłuższe encore), to zabawa w arco i pizzicato. Spokój, dystans, odpowiedzialność za dźwięk. Pomysły rodzą się jednak jeden po drugim, dzięki czemu doświadczamy całej masy naprawdę uroczych zdarzeń fonicznych. Kontrabasy zawodzą, repetują, skrzeczą i plumkają. Po wybiciu 4 minuty czas na intensywne, gęste, jakże suche w brzmieniu szorowanie strun, aż do poziomu acoustic noise. Wreszcie faza schodzenia w dół, szukania dna narracji i ciszy, jaka nastąpi po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. Brawo!

Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Trybuna Muzyki Spontanicznej.

poniedziałek, 15 marca 2021

The Owl - Improcode (2020)

The Owl

Marcin Hałat - violin
Maciej Garbowski - double bass
Krzysztof Gradziuk - drums
Pablo Held - piano

Improcode

FSR 2020/21



By Adam Baruch

This is the second album by Polish Jazz trio The Owl, comprising of violinist/composer Marcin Hałat, bassist Maciej Garbowski and drummer Krzysztof Gradziuk. On this album they expanded the lineup to a quartet with the addition of German pianist Pablo Held. The album presents nine original compositions, three of which were composed by Hałat and six are group improvisations, credited to all four participants.

The music on this album is split between two almost separate environments, the almost "classic" Jazz on the composed pieces and the completely free spirited improvised pieces, which fit together rather well and provide a much more structured listening ambience than most strictly Improvised Music recordings.

The addition of Held had a major impact on the overall sound and musical approach of the trio in comparison to their debut album recorded almost three years earlier, all for the good of the music. On the three composed pieces Held is able to weave a wonderful melodic layer and on the freely improvised pieces his contributions become a wonderfully expressive and balancing element, full of self confidence and clear musical vision.

Hałat made a significant progress since his early days in the Free Jazz realm (i.e. on the debut album) and managed to embrace the freedom of improvisation without clinging to his Classical background as before, which takes this album another step further towards the bona fide Improvised Music idiom. Of course the rhythm section is feeling like a pair of whales in the ocean, which is hardly surprising considering their long-lasting experience in the field.

Overall this is a most welcome sophomore outing by the trio and a superb collaboration with the guest pianist, combining the best of what these four wonderful musicians have to offer. Considering the exquisite sound quality of this complex music, which enables every detailed nuance to be perfectly audible, this album is a true feast for the ears and surely one of the best Improvised Music albums released in 2020.

One can only hope we won't have to wait for another three years to hear again from The Owl and hopefully to meeting with Held will lead to further future recordings - a trio by Held and the RGG rhythm section sounds salivating. Well done Gentlemen!

niedziela, 14 marca 2021

Jan Ptaszyn Wróblewski - Studio Jazzowe Polskiego Radia 1969-78 (2020)

Jan Ptaszyn Wróblewski

Jan Ptaszyn Wroblewski - saxophone / leader
and orchestra

Studio Jazzowe Polskiego Radia 1969-78

POLSKIE RADIO 2327-2331



By Adam Baruch

This is an iconic archival album documenting the recorded legacy of one of the Godfathers of Polish Jazz, saxophonist / composer / arranger / bandleader Jan Ptaszyn Wróblewski. The first four CDs in this 5CD set present recordings by the Polish Radio Jazz Studio Orchestra led and conducted by Wróblewski between late 1968 and early 1978, and the last CD presents recordings by his quartet and sextet, recorded between 1979 and 2017. 

The entire crème de la crème of the Polish Jazz scene in the crucial decade of its development (late 1960s to late 1970s) can be heard on these recordings, including such celebrated names like Tomasz Stańko, Andrzej Trzaskowski, Zbigniew Namysłowski, Włodzimierz Nahorny, Bronisław Suchanek, Janusz Stefański, Jerzy Milian, Zbigniew Seifert, NOVI Singers and many others. Almost all the music on these CDs was composed and arranged by Wróblewski and the members of the orchestra. Wróblewski (born 1936), who is nearing his eighty fifth birthday, is still active today and he wrote the liner notes accompanying this release, reminiscing about the decade during which he fronted the orchestra.

The artistry of the Big Band idiom and the sophistication of the arrangements are of course the focal points of the music and although the American Big Bands are an obvious inspiration, the result reaches way beyond the basic model, creating the European Big Band approach, which looks for inspiration in way more complex compositions (like the music of Krzysztof Komeda in this case) and experimental soloing, bordering on Free Jazz, which can be heard extensively here. The fact that the members of Komeda’s ensembles play on these recordings speaks for itself and the contributing composers are all pioneers of modern Polish Jazz.

The music is, as expected, absolutely brilliant from start to finish, and in retrospect glorifies the level of the Polish Jazz musicianship and talent at the time. It is "criminal" that this music was locked down in the vaults of the Polish Radio for so long, and hopefully the rest of it (at least twice as much as was released now) will be released in the future. The damages made by limitations of the Polish music industry at the time and the monopoly of State owned music enterprises, which controlled and censored the output of recorded music for decades, should be all made right in time, preserving the Cultural treasures hidden from public access.

Polish Jazz enthusiasts all over the world should find this album an absolute must have in their collection. The list of participating musicians and the quality of the compositions is certain to satisfy the most demanding listeners and the historical importance is unprecedented. Essential listening!

piątek, 12 marca 2021

Leszek Żądło Quartet - Komeda. Wygnanie z Raju (2019)

Leszek Żądło Quartet

Leszek Żądło - tenor & soprano saxophones
Leszek Kułakowski - piano
Piotr Kułakowski - double bass
Jacek Pelc - drums

Komeda. Wygnanie z Raju

FOR TUNE 0140


By Alek Jastrzębski

Jednym z ciekawszych aspektów zajmowania się muzyką są niekończące się odkrycia i niespodzianki, wynikające z ciekawych zbiegów okoliczności, prowadzących do niecodziennych połączeń. Bo kto by się spodziewał, że sprzątanie archiwum w 2013 roku może doprowadzić do wydania płyty w roku 2016, opartej na musicalu z lat 60. o tematyce science fiction, w który dodatkowo zamieszany był jeszcze Krzysztof Komeda? Cóż, na pewno nie ja.

"Wygnanie z Raju" to tytuł zapomnianego musicalu z lat 60. autorstwa Andrzeja Tylczyńskiego i Krzysztofa Borunia. Za piosenki odpowiadał Jerzy Abratowski, z kolei napisanie muzyki części baletowej przypadło Krzysztofowi Komedzie. Spektakl wystawiono jedynie 10 razy w sezonie artystycznym 1968-1969, co gorsza nie został w żadnej formie zarejestrowany, przez co zdawało się, że kolejna porcja muzyki słynnego pianisty zaginie na zawsze w odmętach ciszy. Nie dopuścił do tego właściwie czysty przypadek, dzięki któremu syn Tylczyńskiego, raptem 7 lat temu, odnalazł nuty w czasie porządkowania ojcowskich archiwów. Później wystarczyło tylko przearanżować muzykę, napisaną pierwotnie na orkiestrę, na kwartet jazzowy, czego podjął się Leszek Żądło i Matthias Preissinger. Według mnie to nie lada wyzwanie, wymagające odwagi i dużej kreatywności. Tym bardziej cieszę się, że Żądło podjął to ryzyko, dzięki któremu otrzymaliśmy składającą się z jedenastu części jazzową suitę.

Jak na suitę przystało, całość skonstruowana jest misternie - utwory naturalnie przechodzą w kolejne, ale jednocześnie dobrze radzą sobie także poza kontekstem. Jednak pełnię zamysłu kompozytorskiego ukazują dopiero odsłuchiwane w kolejności, w której zostały zagrane na płycie. Daje się wtedy wysłyszeć dramaturgię, mającą oddawać tę odpowiednio wyreżyserowaną jeszcze przez Komedę. Efekt ten potęguje fakt, że "Komeda. Wygnanie z Raju" jest albumem koncertowym, zarejestrowanym podczas warszawskiego Singer Jazz Festival we wrześniu 2016 roku. 

Według mnie to właśnie sala koncertowa jest miejscem, w którym emocje artysty są najbardziej szczere i poprzez muzyczne porozumienie ukazuje on prawdziwą wartość swoją i zespołu. Słychać to szczególnie w hipnotyzujących improwizacjach i sprawności, z jaką muzycy przeskakują między poszczególnymi stylami (na płycie znalazło się miejsce nawet dla tanga i samby), a także w niesamowitym nastroju, budowanym lirycznymi frazami i pociągającą melodyką, otulającą słuchacza już od pierwszych dźwięków. Efekt ten wzmacnia fantastyczna sfera produkcyjna, znajdująca idealną równowagę między pełnią brzmienia na modłę nagrań studyjnych, a dźwiękiem sali koncertowej, zapełnionej przez publiczność. I choć cała płyta trzyma równie wysoki poziom, z jakiegoś powodu szczególnie porusza mnie ballada, będąca ósmą częścią suity. 

"Komeda. Wygnanie z Raju" przypomina, że niejednokrotnie historia powstania danego albumu jest nie mniej ciekawa od samego materiału dźwiękowego. Co więcej, opowieść ta może wpłynąć na jego odbiór, dla każdego słuchacza zapewne w inny sposób. W moim przypadku historia, kryjąca się za muzyką, dodała jej głębi i nad wyraz często kierowała moje myśli w stronę pytania: ileż takich perełek kurzy się gdzieś w zapomnianych stertach papierów, w jeszcze bardziej zapomnianych archiwach?

czwartek, 11 marca 2021

Polski Piach - Południe (2020)

Polski Piach

Patryk Zakrocki - guitar, stompbox, percussion
Piotr Mełech - bass clarinet
Kuba Falkowski - bean pods, mouth harp, voice, percussion
Hubert Zemler - balafon (7)

Południe



PRIVATE EDITION 2020

By Adam Baruch

This is the debut album by Polish trio called Polski Piach, which comprises of guitarist Patryk Zakrocki, clarinetist Piotr Mełech and percussionist Kuba Falk (a.k.a Kuba Falkowski). The album presents ten (assumably) original compositions, which remain uncredited on the album’s artwork.

On the album’s artwork we can find the following statement: "The Polish Sands project delves into the spiritual bonds which bind the sands of the Mississippi Delta, the Sahara Desert and the Wisła River", which roughly describes the music included on this album, which is mostly Blues influenced, which in turn is a spiritual ancestry of African origin, combined with Slavic melancholy and spiced with Jazz improvisation.

Zakrocki, who is primarily identified with playing violin on Improvised Music recordings, plays an alter ego role on this album, playing deeply melodic and completely docile acoustic guitar. Mełech, on the other hand, is less surprising, playing a beautifully sentimental bass clarinet parts, for which he is known (among other things). Falk who is completely out of nowhere, is rather less prominent here, but his mouth harp playing and percussion fit the bill perfectly.

It is rather difficult to describe the music precisely, which of course is not really necessary, but I really enjoyed the music immensely, for some strange reason. Although the basic Blues riffs are nothing out of the ordinary, the overall atmosphere and Mełech’s superb playing simply won me over, and the music managed to engage me more on a subconscious level than as an analytical attempt to get into it. The Blues is after all a universal music, as this music is trying to demonstrate, so after all I am not surprised. I am sure it also sounds great live.

Overall this Blues/Jazz-World Music exploration is a nice and original idea, which is a great fun to listen to, surely on the debut album; I am not sure if it has the stamina to last for more albums though. Definitely worth investigating!

Zobacz też: